PARTY, czyli trochę prywat(k)y
Było wesoło, wręcz stadionowo, trochę hotelowo i trochę kinowo. Zjeździliśmy warszawę od praskych-warszaskych klymatów, przez centralny i wielkomiejski tłok ludzko-samochodowy, aż po największą sypialnię Warszawy, czyli Ursynów.
Wszystko to podpatrywał…


